Długo wyczekiwana nowość! Dębowe etui AirPods 🌳

Obcowanie z naturą sprawia, że czujemy, że żyjemy. Wywiad z Sarą Pawlikowską-Starzyk


Zdjęcia są zarówno obiektywnym zapisem, jak i osobistym świadectwem, zarówno wierną kopią fragmentu rzeczywistości, jak i jej interpretacją.

Powyższe słowa Susan Sontag wydają się szczególnie pasować do fotografii natury wykonywanych przez naszą dzisiejszą rozmówczynię. Sara Pawlikowska-Starzyk, odpowiedzialna za zdjęcia produktowe i lifestyle'owe publikowane na kanałach Oakywood, to wrażliwa i świadoma fotografka - której specjalnością stało się uwiecznianie przyrody w jej wszystkich ulotnych stadiach. Zdjęcia wykonywane przez Sarę wyróżnia szczególna lekkość, która często kontrastuje z uwiecznionym obrazem trudnych warunków atmosferycznych - mgły, śnieżycy, burzy. Jak bowiem przyznaje sama autorka, to właśnie obcowanie z naturą sprawia, że czujemy, że żyjemy. Co jeszcze zdradziła nam Sara?

Jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią?

Kiedy byłam uczennicą gimnazjum, moi rodzice kupili kompaktowy aparat cyfrowy. Wydaje mi się, że po części to od niego wszystko się zaczęło. Lubiłam go używać, głównie fotografowałam młodszą siostrę i rodziców, a udane zdjęcia sprawiały mi dużo satysfakcji. Z kolei w czasach liceum zaczynały się pojawiać blogi modowe, więc w ślad za blogerkami, razem z koleżankami często wykonywałyśmy sobie sesje fotograficzne. Publikowałyśmy je w mediach społecznościowych, które wtedy też dopiero zaczynały raczkować.

W okresie liceum i studiów cały czas pojawiał się temat założenia bloga. Chciałam rozpocząć przygodę z blogowaniem, jednak wiedziałam, że dobre zdjęcia są w tym wypadku kluczowe, a to z kolei wiązało się z zakupem lepszego aparatu. Jako studentka nie mogłam sobie na taki wydatek pozwolić, więc dopiero po studiach, kiedy zaczęłam zarabiać, postanowiłam w końcu go kupić.

W międzyczasie temat założenia bloga modowego odszedł w niepamięć na rzecz fotografii krajobrazowej. Po studiach razem z moim ówczesnym chłopakiem, a aktualnie mężem Pawłem, zaczęłam coraz więcej podróżować i tak narodziła się u mnie miłość do natury. Chciałam dzielić się pięknymi zdjęciami z szerszym gronem odbiorców. Zdjęcia wykonane pierwszym aparatem - lustrzanką Canon z tzw. obiektywem kitowym, nie różniły się jednak znacznie od tych wykonanych telefonem, co czasem zniechęcało do dalszych prób. Mimo wszystko to dzięki niemu nauczyłam się podstaw fotografii i podstawowych funkcji aparatu.

Do wszystkiego doszłam metodą prób i błędów. Nigdy nie byłam na żadnym kursie fotograficznym. Czasem korzystałam z blogów fotograficznych czy tutoriali na YouTubie. Przełom nastąpił po zmianie aparatu na bezlusterkowca Sony A6000 i obiektyw Sigmy 30mm f/1.4. Obrazek z tego aparatu był bardzo przyjemny dla oka i wtedy zaczęliśmy łączyć fotografię krajobrazową z szeroko pojętym lifestylem. Po jakimś czasie, głównie za namową przyjaciół, postanowiliśmy zacząć zarabiać na fotografii - i tak zajęliśmy się wykonywaniem reportaży ślubnych i sesji plenerowych. Jednak najlepiej odnajdujemy się w fotografowaniu natury, łącząc pasję razem z podróżami.

Twoje zdjęcia natury, zwłaszcza gór, są naprawdę magiczne. Co lub kto jest Twoją inspiracją jako fotografki?

Na pewno na wygląd moich zdjęć ogromny wpływ miał Instagram. Uważam, że to kopalnia inspiracji. Obserwując zdjęcia głównie zagranicznych fotografów, takich jak na przykład Hannes Becker, Daniel Ernst czy Frauki, chciałam coraz więcej podróżować i uwieczniać wszystko na fotografiach. Oczywiście inspiracją jest też sama natura. Na co dzień mieszkam w Zakopanem, więc mam ją na wyciągnięcie ręki.

Nie wyobrażam sobie życia w wielkim mieście, duże aglomeracje mnie przytłaczają. Do utrzymania wewnętrznej równowagi nieodzowny jest dla mnie kontakt z naturą. Ale jeśli chodzi o fotografię natury, to szukam momentów, które sprawiają, że zdjęcia czymś się wyróżniają. W związku z tym poluję na idealne warunki atmosferyczne, takie jak mgły czy światło wschodzącego i zachodzącego słońca. W kadrach szukam także minimalizmu, nie lubię kiedy na zdjęciu zbyt dużo się dzieje.

Polowanie na idealne warunki często nie jest łatwe, a czasem całkowicie bezowocne, bo jestem wymagająca co do zdjęć. W trakcie naszych podróży zrobienie idealnego zdjęcia wiąże się ze wstawaniem w środku nocy, żeby w czasie wschodu słońca być już gdzieś wysoko. Z racji wybierania raczej zimnych kierunków podróży, często w trakcie wycieczek towarzyszy nam deszcz czy niska temperatura. Ale nas to nie odstrasza - czujemy wtedy, że żyjemy.

Wiemy, że uwielbiasz podróże. Jakie kolejne miejsca masz na swojej podróżniczej wishliście?

W tym roku chciałabym po raz kolejny odwiedzić Norwegię. Odwiedziliśmy ten kraj w 2018 roku i od tego czasu powrót do Skandynawii ciągle chodzi mi po głowie. Jestem oczarowana różnorodnością Norwegii pod względem krajobrazu. Mam nadzieję, że koronawirus nam nie pokrzyżuje planów, bo to już zaległy wyjazd z zeszłego roku.

Oprócz tego mam kilka miejsc, które cały czas są na wishliście, między innymi Islandia, której mimo swojej popularności jeszcze nie udało nam się odwiedzić, a z bardziej odległych kierunków to Nowa Zelandia, Kanada i Stany Zjednoczone. Ale lubię też wracać do miejsc, które już dobrze znam. Są to przede wszystkim Dolomity, które za każdym razem robią na mnie ogromne wrażenie, a także alpejskie rejony Austrii.

Najpiękniejsze miejsce, jakie dotychczas odwiedziłaś?

Moje serce skradły północne kierunki i mimo, że konkurencja jest dosyć wysoka (są to np. Wyspy Owcze czy Szkocja), to zdecydowanie wygrywa Norwegia, a przede wszystkim Lofoty. Małe rybackie wioski z czerwonymi domkami w towarzystwie wysokich gór, plaż z lazurową wodą, wpasowały się idealnie w moje podróżnicze potrzeby.

Co najbardziej lubisz w Tatrach?

Z racji miejsca zamieszkania czuję się z Tatrami bardzo związana. Lubię obserwować jak zmieniają się w zależności od pogody, czasem budzą nawet grozę. W Tatrach staram się odkrywać miejsca, które nie są bardzo oblegane przez turystów. Takim miejscem są na przykład Tatry Zachodnie, szczególnie pięknie w okresie jesiennym. Zdarza mi się odwiedzać także miejsca bardziej popularne, ale staram się ukazywać ich piękno w nieco inny sposób.

Czego nie może zabraknąć na Twoim biurku?

Nie jestem zbyt wymagająca co do biurka. Czasem zdarza mi się pracować w łóżku czy na kanapie. Ale jeśli już korzystam z biurka, to (jeżeli pracuję na laptopie) ważna jest dla mnie myszka. Lubię też mieć pod ręką telefon - mimo że czasem mnie rozprasza i skutecznie odwraca moją uwagę od pracy. Często korzystam także ze słuchawek, ponieważ w trakcie obróbki zdjęć słucham muzyki lub podcastów.

Jakie są 3 narzędzia lub przedmioty, których nie może zabraknąć podczas Twoich podróży?

Zdecydowanie jest to aparat fotograficzny. Zabieramy go wszędzie, nawet na bardzo krótkie wycieczki. Kolejnym przedmiotem jest telefon - czuję się dzięki niemu bezpiecznie, w razie niebezpieczeństwa mogę kogoś o tym poinformować. Dodatkowo dzięki niemu łapię spontaniczne i niezaplanowane momenty, głównie w postaci filmików, do których potem lubię wracać i je wspominać. Ważnym elementem wyposażenia jest też czołówka, o której staram się zawsze pamiętać. Nasze wycieczki często zaczynają się lub kończą o niestandardowych godzinach, więc oświetlenie jest bardzo ważne.

Jaki jest Twój ulubiony gadżet Oakywood?

Do tej pory była to ładowarka bezprzewodowa QI - jej kształt bardzo przypadł mi do gustu. Idealnie sprawdzi się biurku czy szafce nocnej, bez konieczności szukania kabla i wpinania go do telefonu. Ale w ostatnim czasie spodobały mi się także filcowe etui na MacBooki. Razem z mężem pracujemy na jednakowych MacBookach, jednak w różnych kolorach, więc filcowe etui także dostępne w dwóch odcieniach szarości, jasnym i ciemnym, idealnie komponuje się z naszymi urządzeniami, a jednocześnie ułatwia nam rozpoznanie, który laptop należy do kogo - szczególnie jeżeli są spakowane do jednego plecaka czy walizki.